środa, 11 października 2017

Odcinek V - Tunel


Adela ruszyła na przód. Kanał był wypełniony wodą niemal do połowy, bo sięgała dziewczynie trochę powyżej pasa. Królująca tu ciemność nie pozwalała polegać na wzroku. Młoda łączniczka była zmuszona penetrować ten podziemny świat rękoma, wyszukując wszelkich przeszkód. Ściany kanału ściekowego pokrywała dziwna do opisania maź, konsystencją przypominająca tężejący budyń, z domieszką piasku i trawy. Lecz jej zapach dobitnie sugerował, że jest zupełnie czymś innym. Adela w skupieniu posuwała się naprzód. Ostrożnie stawiała stopy, na dnie tej kloaki spoczywało sporo oderwanych od sufitu cegieł, na których łatwo mogła skręcić nogę. Robiąc kolejne kroki, podrywała zalegający na dnie muł z fekaliów. Fetor robił się coraz trudniejszy do zniesienia. 
A i wody przybywało - bądź tunel robił się węższy. Przyspieszający nurt sugerował tę drugą możliwość. 

Szum płynących nieczystości robił się coraz głośniejszy, jakby tuż przed dziewczyną znajdował się próg wodny. Przeszkoda zatrzymała Adelę. Coś uniemożliwiało jej dalszy marsz. Wyciągnęła bardziej ręce, żeby zbadać barierę. Była miękka. Jak balon wypełniony wodą, z tym że dużo od niego większa. Z jej prawej strony wyraźnie dało się wyczuć kilka wgłębień, z czego jedno było większe od pozostałych. Adela ostrożnie włożyła palce do wewnątrz. 
- Ślimak, martwy szczur? - zapytała siebie pod nosem. Penetrowała dalej, chcąc dowiedzieć się 
z jakiego rodzaju przeszkodą ma do czynienia. Badając dokładniej, rozpoznała kształt zębów. 
- Czyli to język. - dziewczynie zebrało się na mdłości. Przezwyciężyła jednak chwilę słabości 
i ruszyła do przodu ponad zwłokami. 

Tunel robił się niższy i węższy. Łączniczka musiała się już garbić, zmierzając do celu. Co jakiś czas uderzała głową o wystające z sufitu elementy konstrukcji. Niewzruszona brnęła przed siebie. Chciała jak najszybciej wypełnić zadanie i wrócić do Józefa. Martwiło ją jednak to, że z powrotem musiała iść tą samą drogą . Tunel był już bardzo niski, więc Adela brodziła w szlamie na czworaka. Musiała bardzo mocno zadzierać głowę do góry, by mieć czym oddychać. Taka pozycja uniemożliwiała jej penetrację dłońmi przestrzeni przed sobą. Chlust! - wpadła w zagłębienie. Cała znalazła się pod wodą. W szoku zachłysnęła się ściekami. Ich smak był tak ohydny, że momentalnie wszystko zwymiotowała. Z trudem panowała nad swoim ciałem. Jej oddech gwałtownie przyspieszył w wyniku konwulsji. Po chwili strachu, udało się jej uspokoić. 

Ponownie ruszyła w przód. Po kilku metrach napotkała ścianę. Jedną ręką badała mur przed sobą. 
W jego dolnej części znajdował się otwór. Cały był zanurzony pod wodą. To jest miejsce, o którym mówił jej Józef. Adela uświadomiła sobie, że najtrudniejszy etap trasy jest dopiero przed nią. Zdecydowała się na chwilę odpoczynku, aby unormować oddech, uspokoić nerwy i skupić się na zadaniu. Wiedziała jednak, że nie wie nic, na temat tego, co ją tam czeka. Po kilku minutach oswajania się z nieuniknionym, wypełniła płuca powietrzem, po czym zanurzyła się i ruszyła
 w nieznane. 

Tunel był bardzo wąski, więc tylko osoba o drobnej budowie ciała - takiej jak jej, lub dziecko mogło się w nim zmieścić. O płynięciu nie było mowy. Jedyny sposób poruszania się w tych okolicznościach to pełznięcie. Starała się to robić jak najszybciej, bo z każdą sekundą zmniejszały się jej szanse na przetrwanie, a tym samym malało prawdopodobieństwo wykonanie zadania. 
- Trzy, cztery, pięć, sześć... - Adela liczyła w głowie, próbując skoncentrować się na czymś innym niż strach. Nagle utknęła. Coś ją zablokowało. Tunel był zatkany! Panika! 
- Siedem, osiem, dziewięć... Nie chcę tu umierać! Nie! Panie Boże i wszyscy święci dopomóżcie proszę. - dziewczyna modliła się myślach o pomoc Opatrzności. W jej płucach brakowało już tlenu. Zaczęła wiotczeć. Ostatnim zrywem sił, zaparła nogi o ściany i z całą mocą popchnęła zator. Ten ustąpił pod jej naporem. Ciśnienie wody w przesmyku gwałtownie wzrosło wypychając ja na drugą stronę. Adela czym prędzej wystawiła głowę ponad poziom wody, głęboki wdech, jeden, drugi, potem trzeci i kolejne. 

Pomieszczenie oświetlał snop, wpadającego od góry światła. Było ono bardzo przestronne, 
z licznymi dopływami. Woda była tu płytsza niż po tamtej stronie przesmyku. Sięgała ledwie do kolan i miała bardzo leniwy nurt. Płynąc delikatnie w dół, znikała za żeliwną kratą która osłaniała odpływ. Tam też Adela dostrzegła unoszący się na wodzie przedmiot. 
- To tym pewnie był zatkany tunel. - wyszeptała pod nosem. Podchodząc bliżej dostrzegła, że to parciana torba. Ciekawość wzięła górę - postanowiła sprawdzić co jest w środku. Podeszła bardzo blisko i uniosła torbę w górę. 
- Aaaaaaaaa! - wrzasnęła przestraszona. Tuż pod powierzchnią wody ujrzała bladą jak kreda, 
twarz chłopca. Jego usta były sine, a oczy mętne, blond włosy falowały w nurcie ścieków. 
To był ten drugi gazeciarz. 
- Śpij mały aniołku. - powiedziała Adela zamykając chłopcu powieki. Pomodliła się jeszcze nad jego truchłem i ruszyła ku wyjściu. Wspinając się po szczeblach drabinki w kierunku światła, poczuła ulgę, że wreszcie opuszcza to piekło. A przynajmniej na razie.



Poprzedni odcinek: Mały goniec                        fot.pixabay                 Kolejny odcinek już niebawem.

10 komentarzy:

Copyright © 2016 coffeeshopp , Blogger