sobota, 30 września 2017

Odcinek II - Śmierć i papierosy



- Łaaa! - Adela krzyknęła, znikając w głębokim leju. 
- Zamknij się! - warknął na nią rosły mężczyzna, wciskając Jej drobne ciało kolanem w ziemię. Do szyi przyłożył Jej bagnet. Zimna stal wywołała u Adeli gęsią skórkę. Dziewczyna nie widziała jego twarzy, zasłaniała ją szara chusta. 
- Zamknij się, rozumiesz? Albo sam poderżnę Ci gardło. Nie pozwolę narazić moich ludzi na zbędne ryzyko. A Twoja obecność tutaj, właśnie tym jest. Kiwnij głową jeśli zrozumiałaś. - warczał przez zaciśnięte zęby dryblas w szarym mundurze. Adela nie umiała ze strachu przestać przytakiwać. Kiwała głową jak w transie.  
- Co tu robisz? - zapytał szeptem napastnik. 
- Szukam "Rudych" - Adela odpowiedziała nieśmiało. 
Dryblas zabrał kolano, Adela znowu mogła swobodnie oddychać. 
- Masz szczęście, zaprowadzimy Cię do Nich. Ale nie w tej chwili. Teraz rozprawimy się z tą bandą szwabskich wieprzy - mówił mężczyzna, pokazując ręka na zgliszcza po zakładzie krawieckim. 
Adela nikogo nie widziała, ale do Jej uszu docierały odgłosy rozmowy. Jednak nic z niej nie rozumiała, język niemiecki był jej obcy. 
- Rozmawiają o jakości tytoniu. Jestem Józef. - przedstawił się rosły brunet. 
- Mówią, że tytoń z alianckich zrzutów jest lepszej jakości, niż ten który dostarcza im ich kwatermistrz. - kontynuował mowę Józef. 
- Zaraz rozwiążemy Ich problem. - dopowiedział z szyderczym uśmiechem, odchodząc. 
- A, Ty zostajesz tutaj! Zrozumiano? Teraz jesteś pod moją opieką, a o swoich dbam jak o nic innego na świecie. - oznajmił groźnie Józef. 

Adela przytaknęła kiwnięciem głowy. Grupa polskich powstańców ruszyła na wcześniej ustalone pozycje. Mieli stamtąd doskonały widok na okolice i nieprzyjaciela. Niemieccy żołnierze nie mieli pojęcia o ich obecności. A tym bardziej o nadciągającym starciu. By przetrwać tą konfrontacje, musieli podjąć walkę. Ale Papcio miał inny plan na rozwiązanie tej sytuacji. Nie było w jego zwyczaju niepotrzebnie narażać podkomendnych. Dlatego wraz z kilkoma chłopakami zajął pozycje na pierwszym pietrze nadpalonej kamienicy. Kolejne piętra to były tylko dymiące zgliszcza. Zajęli miejsce w dziurze po piecu - ten wyparował trafiony pociskiem Panzerjägera, kilka dni wcześniej. Była to doskonała pozycja strzelecka. Kostek, najmłodszy, a zarazem najlepszy strzelec w plutonie Józefa, zajął miejsce w wyrwie. Zdobyczny mauzer, którego używał, oznaczony był mnóstwem nacięć na kolbie. Każde z nich przypominało odstrzelonego szkopa. Dziś miało dołączyć do nich jeszcze kilku. 

Młodzieniec uważnie celował. Niemcy właśnie zabierali się do "pracy". Niespiesznie zakładali oporządzenie. Jeden z nich zaciągnął na twarz chustkę. Smród rozkładających się ciał, których ta okolica była pełna, przeszkadzał nawet tak wytrawnym oprawcom, jak te łajdaki z SS. Strzał! Po nim, nastąpił świst przypominający dźwięk gwizdka parowozu. Dalej potężna eksplozja. Kula ognia wystrzeliła w powietrze, rozświetlając okolice na żółto i czerwono. Pozostałości zakładu krawieckiego zwaliły się SS-manom na głowy. Zbiornik miotacza ognia, którym Niemcy wykurzali Polaków z piwnic i kanałów, teraz stał się bronią odwetową. Nad głową Adeli przefrunął hełm i spadł kawałek dalej. Wewnątrz nadal tkwiła głowa nieboraka którego miał chronić. Wszyscy znajdujący się najbliżej miotacza, zginęli od razu. Ten z chustką wręcz wyparował. Pozostałych, których nie zabiła fala uderzeniowa, dosięgły płomienie. Piekło na ziemi - tak można opisać to, co teraz przeżywali SS-mani. Jeden z nich wydobył z kabury lugera, po czym strzałem w usta odebrał sobie życie. Wolał sam się zabić, niż konać w męczarniach. Chłopcy Papcia zaczęli strzelać do tych żywych pochodni, chcąc nieco ulżyć Ich cierpieniom. 
- Nie strzelać! Niech ścierwo zdycha w męczarniach! Szkoda na nich nabojów - krzyczał dowódca plutonu. 
- Zawijamy się, zanim zwali się tu ich więcej! - ponaglał swoich ludzi Józef. 
- Kostek, idź po tę łączniczkę. 
Adeli bardzo zaimponowała brutalna opiekuńczość Józefa. Widząc z jakim zacięciem i zaangażowaniem, dba o życie swoich żołnierzy. Była nim całkowicie oczarowana.



Poprzedni odcinek: Bandyci pośród bram                                                    Kolejny odcinek: Wyznanie

4 komentarze:

  1. pierwszy raz się spotkałem z taką formą literacką na blogu

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesująco napisane i ciekawa, jak na bloga, tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest naprawdę ciekawe. Idę do części pierwszej :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 coffeeshopp , Blogger